Wczoraj byłem na ng-poland konferencji (trochę szumu pod #ngPolandConf ) dla frontendowców fanów angulara.

Od jakiegoś czas sam jestem takim. Coś tam pisałem w angular 1.x. Niestety nie czuję się biegle w angular 2 dlatego poszedłem na tę konferencję oraz dlatego, że chciałem zobaczyć Todda Motto na żywo bo słyszałem, że umie zrobić show. Jego blog posty oraz ultimate angular style guide są dość popularne w środowisku dlatego myślę, że nie byłem jedyny, który chciał go zobaczyć live. No a więc już krążąc o 9 rano przed pge stadionem narodowym (venue) dostałem mejla od organizatorów, że Todda nie będzie… ech, co zrobisz?

Trudno, zapłacone, trzeba iść ;) Fajnie, że będą znajomi z SoftwareMill. (Ciekawe czy w ostatniej chwili Todd odwołał czy organizatorzy wiedzieli o tym wcześniej. Wśród speakerów był wymieniony jako pierwszy nie bez przyczyny.) ng-poland-visible

Na szczęście merytorycznie speakerzy dali radę, pierwszy gostek opowiedział co to angular2 universal do server side renderingu, potem Tracy, która pokazała jak korzystać z angular2 CLI, potem Uri (Polak od miesiąca) fajny pomysł apki angularowej przeniesionej na rasberry pi jako IoT, Adam (chyba główny sponsor) naturalnie na propsie, IndexDB odpuściłem, ZAJEBISTY Nir Kaufman pokazał jak fajnie działa angular + redux!…

Potem Gerard Sans, hiszpan, lider London Angular Meetup, nudna prezentacja – nie pierwsza, nie ostatnia. Ale nie to mnie ruszyło, otóż Gerard pochwalił się, że organizuje ng-cruise (razem z Tracy), konferencję/szkolenie z angulara na statku, który rusza z Miami i opływa Bahamy, i jak to Gerard ujął (mam nadzieję, że się przesłyszałem) “I hope there will be none of you”… takie dosyć dobitne przypomnienie, że jesteśmy (Polska/Polacy) kolonią, tanią siłą roboczą dla zachodu, co naturalnie jest prawdą więc chyba nie powinienem się obruszać. No ale chyba nikt nie lubi dyskryminacji. Wydaje mi się, że powinniśmy go chociaż wybuczeć.

Potem był Ben Lesh o RxJS 5, dosyć akademicko i pouczająco ale przystępnie, fajnie wiedzieć, że observable to tylko funkcje ;) Niestety nie zostałem dalej ale już po prostu nie dałem rady.

No i te cholerne szczegóły, które akurat mi przeszkadzały:

  1. bardzo małe ekrany, siedziałem w drugim rzędzie i prawie nic nie widziałem, powinny być wielkie kinowe ekrany zakrywające całe schody, bieda
    img_20161122_112410
  2. no i brak kawy, jak się podchodziło to uprzejma pani kelnerka informowała, że kawa będzie od 14:30, naturalnie się nie dopchałem, bieda
    img_20161122_112437
  3. niektórzy narzekali, że zimno…

Miłe zaskoczenie, że było bardzo dużo ludzi. Kto by pomyślał, że aż tyle siepaczy frontu w PL. Rozmawiałem z trzema dowolnie wybranymi podgrupami osób (polowałem na pizze) no i wszyscy oni pracują dla softwarehouseów co to mają klientów z zachodu.

  • Grzegorz Lipecki

    Poza tym, że kawa była po 15, to jeszcze stojąc w kolejce (nadal całkiem daleko od ekspresu) usłyszeliśmy, że należy się pospieszyć, bo “za 30 minut zamykamy catering” ;-)

    Pewnie to się przyczyniło, że wykład w dużej mierze o historii spidermana została przespany, przynajmniej w naszym sektorze ;-)